Google wprowadziło Sparka: agenta, który zjada Twoją pocztę na śniadanie

14

E-mail.

Jej sprawdzanie cię irytuje. Boisz się to wysłać.

A jednak ona tam jest. Znajduje się w Twojej skrzynce odbiorczej niczym cyfrowa czarna dziura i czeka, aż potwierdzisz jej istnienie. Google już to wszystko wymyślił. Mają Twój e-mail. Wszystko.

We wtorek podczas konferencji programistów I/O 2026 gigant wyszukiwawczy zaprezentował Gemini Spark. To nie jest tylko chatbot. To nie jest kolejna funkcja paska bocznego, która po cichu wymrze za rok. To asystent agencji zaprojektowany do pracy według harmonogramu, który nigdy nie śpi.

Sundar Pichai nazywa to „kolejną ewolucją” cyfrowych asystentów. Nie myli się, chociaż „ewolucja” to trochę za mocne słowo na określenie czegoś, co może być nieco mniej irytującym sposobem delegowania pracy. Pichai wyjaśnił to w ten sposób:

„To Twój osobisty agent AI… działający w Twoim imieniu… Działa na dedykowanych maszynach wirtualnych… [więc] nie musisz otwierać laptopa.”

Dosłownie: można zamknąć laptopa. Idź po kawę. Albo spać.

Technologia opiera się na dwóch źródłach. Podstawowe modele od Gemini i agent core od Google Antigravity (brzmi jak nazwa filmu Marvela, ale nim nie jest). Razem radzą sobie z zadaniami o długim horyzoncie. Złożony. Taki, który zazwyczaj wymaga czterokrotnego przełączania się między aplikacjami i utraty kontroli nad myślami w połowie.

Tak, Anthropic ma Claude’a Coworka. OpenAI ma agenta ChatGPT. Teraz wszyscy budują agentów. Wyścig się rozpoczął. Jednak Spark ma przewagę na własnym boisku. Głęboki, niezbyt efektowny dostęp do ekosystemu Google.

Integracja z Gmailem jest natywna. Działa od razu po wyjęciu z pudełka. Żadnych walk z uprawnieniami aplikacji innych firm lub pętlami OAuth, które psują się przy każdej aktualizacji. Możesz dosłownie wysłać Sparkowi wiadomość e-mail na specjalny adres.

To wydaje się być czymś staroświeckim, ale z nowym akcentem.

Jest połączony z Chrome. Monitoruje Twoje prezentacje w Dokumentach, Arkuszach i Prezentacjach Google. Widzi wszystko, co widzisz, co dla niektórych budzi oczywiste obawy dotyczące prywatności, ale zapewnia przerażającą wygodę dla innych. Josh Woodward z Google Labs przedstawił go właścicielom małych firm. Potrzebują kogoś, kto zajmie się pocztą, aby w ciągu trzech tygodni wysyłek nie zginęło ani jedno pytanie klienta.

“Chcesz wysłać swojemu szefowi wiadomość e-mail ze statusem projektu? Spark zbiera fakty z Twojej poczty… i przygotowuje wersję roboczą.”

On czyta. Syntetyzuje. Pisze.

Na Androidzie możesz monitorować jego działanie poprzez system o nazwie Halo. Nazwa sugeruje coś futurystycznego, może nawet science fiction. Funkcja jest prosta: śledzenie postępu.

Podobnie jak większość współczesnych narzędzi AI, łączy się z usługami zewnętrznymi za pośrednictwem protokołu MCP. Google obiecuje dodać więcej integracji w przyszłości. „W przyszłości” zwykle oznacza od trzech do sześciu miesięcy, w zależności od tego, jak agresywnie będziesz o to zabiegać na forach.

Czy jest już dostępny? Nie. Nadal jest testowany wewnętrznie przez Google. Abonenci Google AI Ultra otrzymają klucze w przyszłym tygodniu. Jeśli płacisz tyle, ile kosztuje Ultra za subskrypcję, prawdopodobnie chcesz, aby agent pisał Twoje listy z przeprosinami, podczas gdy Ty grasz w golfa.

Pozostała część konferencji I/O 2025 również była głośna. Stwierdzili, że tradycyjna wyszukiwarka Google faktycznie dobiegła końca. Zaktualizowali aplikację Gemini, aby bardziej agresywnie zwalczać ChatGPT. Ale to Spark trafił na pierwsze strony gazet. Ponieważ w końcu przestaniemy rozmawiać z naszymi telefonami i zaczniemy pozwalać, aby nasze telefony rozmawiały za nas z resztą świata.

Albo przynajmniej na nudne pytania.

Co się stanie, gdy agent zacznie decydować, które e-maile nie wymagają wersji roboczej? Dowiemy się tego w przyszłym tygodniu.