Dostosuj YouTube, aby widzieć tylko to, co chcesz

4

Masz dość niekończącej się pętli? Algorytm w kółko wciąga Cię do tej samej króliczej nory. Otwierasz YouTube, a platforma pokazuje Ci, co według Ciebie może Ci się spodobać. Kiwasz głową, klikasz. Ale treść jest zawsze tego samego smaku. Teraz YouTube chce zmienić te zasady gry. Dzięki sztucznej inteligencji (AI) możesz ręcznie przejąć kontrolę.

Panel sterowania

Nazywa się to „spersonalizowanym kanałem”. Koncepcja jest prosta: wprowadzasz zapytanie. A właściwie propozycja. Powiedz systemowi, co dokładnie chcesz teraz oglądać.

„Chcę się zrelaksować przy 10-minutowych medytacjach”

„Pokaż coś zupełnie innego”

AI tworzy główny kanał od zera. Na podstawie tych słów. Nie obchodzi go, co robiłeś przez ostatnie trzydzieści sekund. To, o co właśnie prosiłeś, jest dla niego ważne.

Taśmę można zabezpieczyć. Tak, po prostu to napraw. Pozostanie na górze strony głównej. Możesz do niego wrócić w dowolnym momencie. Ta funkcja jest obecnie dostępna w USA. Najpierw w aplikacji mobilnej, potem pojawi się wersja desktopowa.

Czy jest jedno ograniczenie? Tak, tylko jeden spersonalizowany kanał na konto.

Jak przełamać nawyk

Najważniejsze to chcieć z tego skorzystać.

Przejdź do strony głównej. Znajdź element „Twój spersonalizowany kanał”. Kliknij na to. Wpisz swoje życzenie w polu. Jeśli nie wiesz, co napisać, YouTube podsunie Ci sugestie. Leniwy? Jest w porządku.

Ale tu jest haczyk. Ta taśma nie będzie trwać wiecznie. Jeśli to zignorujesz, sztuczna inteligencja się podda. Po kilku tygodniach braku aktywności Twój spersonalizowany kanał zniknie. Żądania wygasną. Algorytm powróci do starych metod.

I trzeba za to zapłacić danymi. Historia wyszukiwania musi być włączona. Podobnie jak Twoja historia przeglądania. Wyłączyć je? Funkcja nie będzie działać. System potrzebuje kontekstu. Nawet jeśli przedstawiciel firmy powiedział CNET, że algorytm działa przede wszystkim w oparciu o zdefiniowane przez Ciebie tematy, silnik i tak potrzebuje paliwa. Nie wiemy, jakie dane są gromadzone w celu uzupełnienia luk. Google nie ujawnił tych informacji. Najprawdopodobniej dane pozostaną na Twoim koncie. Być może dłużej, niż byś chciał.

Czy to tylko kolejna zabawka? Oprócz tego dostępne jest automatyczne rozpoznawanie AI, odpowiednie etykiety i funkcja „Zapytaj YouTube”. To jest pasek wyszukiwania, który analizuje transkrypcje wideo, aby znaleźć odpowiedź. Sztuczna inteligencja pojawia się wszędzie. Każde kliknięcie.

Twórcy reagują nerwowo

Co dzieje się z tymi, którzy tworzą treści?

To ciche pytanie wisi w powietrzu.

Kto wygrywa? Duże kanały z milionami wyświetleń? A może nowicjusz próbujący odkryć siebie? Nie wiemy, czy sztuczna inteligencja patrzy na popularność. Lub dla jakości. Lub słowa kluczowe.

AI zmienia wyniki wyszukiwania. Dla wydawców spadł ruch. To już nie jest wiadomość.

Czy YouTube pójdzie tą samą drogą?

Być może spersonalizowany kanał usunie zwykłych graczy ze sceny. Dam szansę niezależnym twórcom. A może po prostu wzmocni najgłośniejsze głosy w niszy. Trudno powiedzieć.

Twórcy uważnie monitorują te zmiany. Algorytmy się zmieniają. Wyświetlenia mogą zniknąć z dnia na dzień. To kolejna zmienna w równaniu. Wchodzisz „medytacja”. System wyświetli wideo. Oglądasz to. Kto otrzyma część wpływów? Czyja twarz stanie się rozpoznawalna?

Wszystko pozostaje niejasne. Funkcja zostanie uruchomiona. Wpisujesz prośbę. Oglądasz wideo.

A maszyna się uczy.