T-Mobile przygotowuje się na częstsze klęski żywiołowe

8

Zespoły reagowania kryzysowego T-Mobile stoją przed coraz większym wyzwaniem w miarę jak klęski żywiołowe stają się coraz częstsze i intensywniejsze. Od powodzi po pożary – firma dostosowuje się do świata, w którym trudne zjawiska pogodowe są na porządku dziennym i nieprzewidywalne. To nie jest tylko problem techniczny; jest to wyzwanie logistyczne i ludzkie, ponieważ profesjonaliści zmagają się z rosnącymi wymaganiami dotyczącymi szybkiego reagowania.

Rosnące znaczenie odporności sieci

Dyrektorzy T-Mobile twierdzą, że ich najwyższym priorytetem jest utrzymanie działania sieci podczas klęsk żywiołowych. John Soe, prezes ds. technologii firmy, mówi bez ogródek, że awaria sieci oznacza zawód ludzi, którzy na niej polegają. Aby rozwiązać ten problem, T-Mobile wdraża zasoby, takie jak SatCOLT (komórki dowodzenia w lekkich ciężarówkach) i drony, aby zapewnić tymczasowy zasięg 5G w przypadku uszkodzenia tradycyjnych wież. Współpracują także ze służbami ratowniczymi w celu dostarczenia zapasów i przenośnych ładowarek.

W ciągu ostatniej dekady zakres szkoleń znacznie się zwiększył. Chociaż T-Mobile nie ujawnia dokładnych liczb, firma potwierdza, że ​​dziesiątki milionów dolarów zainwestowano w sprzęt i infrastrukturę wspierającą działania ratownicze, a z jej usług korzysta 140 milionów klientów.

Zmiany klimatyczne pogłębiają kryzys

Wzrost liczby klęsk żywiołowych nie jest dziełem przypadku. Stacey Tindall, starsza dyrektor ds. inżynierii sieci, wyjaśnia, że ​​zmiany klimatyczne powodują zarówno wzrost liczby, jak i dotkliwość ekstremalnych zjawisk pogodowych. “Mamy pożary tam, gdzie ich wcześniej nie widzieliśmy. W dalszej części sezonu mamy huragany. ” Oznacza to, że potrzeba więcej zasobów, a ratownicy są przeciążeni i pracują pod dużą presją w scenariuszach „rusz, ruszaj, ruszaj”.

Zwiększona częstotliwość takich wydarzeń stanowi szczególne obciążenie dla personelu. Utrzymanie reakcji kryzysowej w tym tempie jest obciążające zarówno dla sieci, jak i osób zaangażowanych w ten proces. Tindall upiera się jednak, że zdolność zespołu do reagowania nie budzi wątpliwości: „Najlepiej potrafimy reagować i reagować”.

Od reakcji do proaktywności: zmiana strategii

Reagowanie kryzysowe nie polega tylko na reagowaniu na klęski żywiołowe; to jest dla nich przygotowanie. T-Mobile ewoluował od firmy o ograniczonych zasobach w 2015 roku, jak opisał COO John Freier, do firmy ze znaczącymi aktywami zlokalizowanymi na terenie całych Stanów Zjednoczonych. Chociaż niektóre wdrożenia planowane są z okazji ważnych wydarzeń, takich jak Grand Prix Formuły 1 w Las Vegas, większość z nich jest spowodowana nieoczekiwanymi zdarzeniami.

Nicole Hudnett, krajowa liderka zespołu reagowania kryzysowego T-Mobile, podkreśla, że ​​nie jest kwestią, czy wydarzy się katastrofa, ale kiedy. Jej celem jest zapewnienie gotowości, argumentując, że „mała powódź jest dla tych społeczności tak samo ważna, jak duża”.

Rosnąca zależność od telefonów komórkowych w sytuacjach awaryjnych oznacza, że ​​utrzymanie sprawności sieci nie jest już wyłącznie problemem biznesowym; stanowi istotne wsparcie dla społeczności znajdujących się w kryzysie.

Ewolucja T-Mobile odzwierciedla szerszy trend: firmy telekomunikacyjne znajdują się obecnie na pierwszej linii frontu pomocy w przypadku klęsk żywiołowych, zmuszone do przystosowania się do świata, w którym ekstremalne zjawiska pogodowe stały się nową normą.