Apple traci klientów przez sztuczną inteligencję: jak kryzys pamięci zamienia się w cenę dla użytkowników

9

W zeszłym tygodniu Tim Cook przyznał w „The Wall Street Journal”, że niedobór układów pamięci stał się prawdziwym kryzysem. Nazwał podwyżki cen „nieuniknionymi”, a nawet zasugerował, że dobre wyniki finansowe Apple pomogą złagodzić cios dla użytkowników.

Ale nigdy tego nie złagodził.

W czwartek młotek wreszcie spadł: ceny komputerów Mac, iPadów, Vision Pro, HomePodów i Apple TV poszybowały w górę. Mówimy o wzroście 15-30%. Trafił nawet budżetowy MacBook Neo. Obniżono także ceny urządzeń odnowionych. iPhone i AirPods pozostają na razie nietknięte. Przynajmniej na razie.

Brak kości pamięci nie jest mitem. Koszty pamięci RAM gwałtownie rosną, ponieważ centra danych pochłaniają krzem. Jednak obserwowanie, jak Apple bezpośrednio przekazuje ten ból konsumentom, staje się coraz trudniejsze. Microsoft, Motorola, Samsung – wszystkie wykorzystują infrastrukturę AI jako pretekst do podniesienia ceny laptopa z kubkiem do kawy.

Neel Shah z Counterpoint ujmuje to bez ogródek:

„Bezprecedensowy rozwój infrastruktury sztucznej inteligencji zakłócił semantyczny łańcuch dostaw, tworząc nienasycony popyt… Nie oczekuje się poprawy sytuacji”.

Przez co najmniej dwa lata.

Wielcy giganci technologiczni nie bankrutują

Dlaczego więc my powinniśmy płacić za ich rozwój?

Koszt układów pamięci podwoił się od 2025 r. Apple twierdzi, że nie byłby w stanie tego wchłonąć. Rzecznik firmy powiedział CNET: „Nigdy nie widzieliśmy, aby ceny komponentów rosły tak wysoko i tak szybko”.

Ale spójrz na ich stosy gotówki. Siedmiu Wspaniałych nie głoduje. Nvidia jest wyceniana na 4,7 biliona dolarów. Musk natychmiast stał się bilionerem. OpenAI i Anthropic są zalane inwestycjami.

W zeszłym roku Apple odnotowało dochód netto w wysokości 112 miliardów dolarów. Ich marża jest niesamowita i wynosi 27%.

Ludzie są źli. Albo są po prostu zbyt zmęczeni. Płacenie za artykuły spożywcze i czynsz staje się trudniejsze, gdy rachunki za technologię gwałtownie rosną. Można odnieść wrażenie, że realna gospodarka opiera się o ostatnie nogi, podczas gdy goście imprezowi w Dolinie Krzemowej wznoszą toast za drogim winem.

Czy to było nieuniknione?

Być może nie.

Anshel Sag z Moor Insights sugeruje, że Apple grał na czas najlepiej jak potrafił. Jednak po prawie roku niedoborów zapasy buforowe wyczerpały się. Nie mają teraz wyboru.

„Apple znajduje się między młotem a kowadłem” – powiedział Sag.

Wybór? Jeśli masz tyle gotówki, pochłaniasz koszty. Albo mówisz inwestorom, że musisz zmniejszyć marże za kwartał. Tak właśnie wygląda „wybór”. Zamiast tego senator Bernie Sanders nazwał to chciwością.

Zauważył, że Apple wydało 310 miliardów dolarów na odkupienie własnych akcji. To podnosi cenę akcji dla bogatych. Nie pomoże to w zakupie nowego laptopa.

„Te podwyżki cen nie są nieuniknione” – stwierdził Sanders. „Są nie do przyjęcia”.

Subsydiowanie gorączki złota

Oto brudna prawda.

Google, Microsoft i Amazon zapłaciły pełną cenę za każdy dostępny chip, aby zasilić swoje LLM. Wyssali tlen z pomieszczenia. Apple patrzyło.

Nie zbudowali centrów danych. Zintegrowali Google Gemini dla Siri. Polegają na chmurze obliczeniowej Private Cloud. Na WWDC pokazali aktualizacje Apple Intelligence. Jednak nie wnieśli na stół wystarczającej ilości żetonów.

Ponieważ czekali, ich dźwignia zakupowa zniknęła. Giganci AI przejęli zapasy. Apple musiało nadrobić zaległości.

CNET zapytało, dlaczego Apple nie wykorzystał swoich zapasów wojskowych do zakupu materiałów eksploatacyjnych. Brak odpowiedzi.

A teraz ty płacisz. Subsydiujesz przyszłość sztucznej inteligencji, o którą nie prosiłeś.

Czy Siri poprawiła Twoje życie? Najprawdopodobniej nie. Jej odpowiedzi nadal są żartem. Tylko 11% użytkowników uaktualniłoby swój telefon o nowe funkcje AI. Odpoczynek? Potrzebują tylko telefonu służbowego.

Pułapka elitaryzmu

Cena MacBooka Neo wzrosła o 100 dolarów zaledwie kilka miesięcy po premierze. Żadnych nowych funkcji. Po prostu wyższe ceny.

Kolega Matt Elliott uważa, że ​​to tuszowanie. Zniknęły tanie procesory ze starszych iPhone’ów. Apple spala droższe chipy A18 ze swojej linii budżetowej. To już nie jest problem niedoborów. To jest gra na marginesie.

To zadziałało. Nie spodobało się to inwestorom. Akcje spółki spadły w czwartek o 6%.

Ale Apple’a to specjalnie nie obchodzi.

Francisco Jeronimo z IDC twierdzi, że lojalni klienci po prostu pożerają koszty. Czy masz iPhone’a? Oglądać? AirPods? Opuszczenie ekosystemu jest zbyt bolesne. Jesteś zamknięty.

Wiedzą, że nie możesz odejść.

To jest moc. Być może za dużo. Etykieta „elitarnej” marki z każdym dniem staje się coraz węższa. Kupujemy wstęp do klubu, który pobiera wyższą opłatę za wstęp, a jedynym powodem, dla którego zostajemy, jest to, że nie chcemy stracić naszych danych.