Połowa rodziców śledzi obecnie lokalizację swoich dorosłych dzieci.
Zgadza się. Pięćdziesiąt procent.
Psycholog kliniczny Mark McConville nazywa te statystyki alarmującymi. Specjalizuje się w tym, dlaczego dwudziestokilkuletnim ludziom trudno jest opuścić dom rodziców. Jego zdaniem ten „cyfrowy uwięzi” rzadko ma uzasadnienie. Raczej zdradza niepokój rodziców.
„Nie ma to żadnego szczególnego wpływu na rozwój dziecka” – stwierdził McConville.
Brzmi ostro? Może. Dokładnie? Bardziej prawdopodobne.
Liczby potwierdzają jego słowa.
Badanie rodziców przeprowadzone przez Krajowe Badanie Szpitala Dziecięcego SS. Mott, objęło ponad 1540 respondentów. Wyniki są mieszane. Około dwie trzecie rodziców twierdzi, że śledzi swoje dzieci wyłącznie dla spokoju ducha lub w nagłych przypadkach.
Wygląda na standardowe zdjęcie, prawda?
Późny powrót do domu, podróżowanie taksówką po nieznanych miastach, komunikowanie się z nowymi ludźmi – to czynniki, które zmuszają rodziców do otwarcia aplikacji z mapą. Ale jeśli przyjrzysz się bliżej, zobaczysz kolejny trend: 21% rodziców chce po prostu wiedzieć, czy wygodnie jest teraz zadzwonić. 17% chce mieć „transmisję na żywo” zajęć swoich dzieci. 9% chce mieć pewność, że dzieci przebywają w odpowiednich miejscach.
11% w ogóle nie podaje konkretnego powodu.
Tylko obserwacja.
Problem zgody
Sarah Clarke, współprzewodnicząca sondażu Motta, również była zszokowana. Nie tylko ze względu na skalę zjawiska, ale także na sposób, w jaki wielu robi to po cichu. Ponad połowa rodziców korzystających z funkcji śledzenia nie pyta swoich dzieci o zgodę.
To już nie jest nadzór. To jest inwigilacja.
A to podejście działa odwrotnie. Prawie jedna czwarta tych „monitorujących” przyznaje, że obserwowanie dziecka sprawia, że jest ono bardziej niespokojne, a nie spokojniejsze. Szukają ulgi, rozluźniając plątaninę zmartwień, ale zamiast tego zaciskają węzeł, aż zacznie boleć.
Dlaczego McConville rozumie ten impuls?
On sam pozwala swojej żonie śledzić swoją lokalizację, a także swoim golfowym przyjaciołom. To praktyczne. Ale w przypadku pani nieletnich wnuczek? Tylko jeśli sami się na to zgodzą. I dopiero wtedy, gdy już opuścili dom.
Dla rodziców, którzy traktują 19-latków jak przedszkolaki, dane są rozczarowujące. Takie podejście podważa autonomię. Wysyła sygnał, że dziecko nie jest gotowe na samodzielność. Co, nawiasem mówiąc, wygodnie utrzymuje go w stanie zależności.
„Czy oczekujesz, że Twoje dziecko wyrośnie z nadzoru?” – pyta McConville.
Tak. Taki jest sens dorastania.
„Jeśli nie” – mówi – „dlaczego 19 lat nie jest odpowiednim wiekiem na niezależność?”
Często zaczyna się już w szkole średniej. Może wtedy było bezpiecznie. Być może było to konieczne. Ale przeniesienie nawyku ze szkoły na uniwersytet lub do pracy? Jest to konflikt, który prędzej czy później nieuchronnie nastąpi.
Co robić?
Negocjuj.
Śledzenie musi odbywać się pomiędzy stronami o równym statusie. Nie pomiędzy szefem a podwładnym. Rodzic i dorosłe dziecko powinni omówić warunki. A rodzic powinien bezwzględnie powstrzymać się od oceniania wyborów życiowych dziecka wyłącznie na podstawie kropki na ekranie GPS.
A co jeśli jesteś tym dzieckiem po drugiej stronie linii?
Śledzenie staje się dziwnie znormalizowanym zjawiskiem. Przyjaciele śledzą się nawzajem. Partnerzy obserwują partnerów. Nawet dom letni z serii Bravo zbudował wokół niego fabułę. Wydaje się to nieistotne. „Przestaną” – myślisz. – Albo nie będzie ich obchodziło, jeśli poproszę ich, żeby przestali.
McConville radzi najpierw porozmawiać. Zadawaj pytania otwarte.
Scenariusz rozmowy mógłby wyglądać następująco: “Wiem, że mnie śledzisz. Domyślam się, że masz wątpliwości. Chciałbym ich wysłuchać.”
Słuchać. A potem podaj fakty. Nie emocje. Fakty.
Pokazuj frekwencję na zajęciach, oceny, harmonogram pracy, udział w życiu społecznym. Udowodnij swoje kompetencje. A potem po prostu powiedz:
Kiedy mnie ktoś obserwuje, czuję się jak dziecko i chcę zyskać niezależność właściwą osobie dorosłej.
Czy twoi rodzice będą źli?
Może.
Niektórzy uważają śledzenie za odpowiednik płacenia czynszu. Płacimy za szkolenia; pozwalasz nam monitorować, gdzie śpisz. To jest transakcja, a nie związek.
McConville twierdzi, że jeśli taka jest dynamika, być może będziesz musiał się z tym pogodzić. Lub dokonaj wyboru.
Jeśli chwilowa złość twoich rodziców jest ceną twojej wolności? Zapłać.
Jedną z najtrudniejszych części ukończenia 25. roku życia jest nauczenie się znoszenia dyskomfortu rozczarowania rodziców. Musisz to znieść.
„To bardzo ważna część stawania się niezależną osobą”.
Aplikacja wysyła powiadomienie. Widzą, gdzie jesteś. Wzdychają z ulgą lub rozczarowaniem. Ale decyzja o usunięciu tej ikony należy do Ciebie.
